Jesteś tutaj: Strona Główna » Wiadomości » Gaz łupkowy
Live Chat Software


Newsletter
Bezpłatne "Wiadomości e-petrol.pl" na Twoją skrzynkę e-mail
Administratorem Danych Osobowych jest...

Potrzebujemy czasu, który został zmarnowany…

polskielupki.pl
2015-03-05 / 09:37
Potrzebujemy czasu, który został zmarnowany…

Wywiad z doktorem Krzysztofem Księżopolskim, szefem projektu „Bezpieczeństwo Energetyczne i Polityka Klimatyczna” Ośrodka Analiz Politologicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Głośno ostatnio jest o łupkowej rewolucji, co widać zresztą w cenie ropy w minionym półroczu. Jak wydobycie łupkowe (zwłaszcza w USA) zmienia relacje energetyczne na świecie - czy da się to odczuć w Europie i w Polsce? 

Rewolucja technologiczna w postaci wydobywania gazu z łupków wraz z rozwojem technologii LNG umożliwiającą transport morski oraz coraz bardziej dostępne cenowo technologie odnawialne stanowią obecnie trzy trendy technologiczne wpływające na globalny rynek energii. Do tego dochodzą uwarunkowania polityczne międzynarodowe, które mają i będą miały zasadniczy wpływ na rynki surowców do których należy agresywna polityka Rosji w stosunku do Ukrainy.  

W przypadku łupków rewolucja technologiczna została skonsumowana w Stanach Zjednoczonych co zdecydowanie obniża ceny tego surowca na rynkach światowych. Dzięki technologii LNG rynek gazowy, który do niedawna był rynkiem regionalnym na którym przewagę mieli eksporterzy tego surowca uległ zmianie dając możliwość  dywersyfikacji kierunków dostaw i optymalizacji kosztów zakupu tego surowca. Obecnie rynek LNG to 17 prócz Rosji eksporterów, którzy wyeksportowali 325,3 mld m sześc. gazu w 2013 r. Zwiększenie podaży na rynku gazu w wyniku rewolucji i zwiększona mobilność tego czynnika produkcji powoduje, iż Unia Europejska może wykorzystywać inne kierunki dostaw, niż rosyjski. 

Państwa Unii Europejskiej prowadziły zróżnicowaną politykę w tym zakresie jednak agresywna polityka Rosji w stosunku do Ukrainy powoduje bardziej przychylne traktowanie tej technologii. Kluczem do wykorzystania rewolucji łupkowej dla wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski jest wydobywanie gazu w ten sposób oraz rozwój infrastruktury – terminale LNG, które umożliwią import gazu z USA lub innego eksportera LNG na następnie jego wykorzystanie na własne potrzeby i eksport do innych krajów regionu. Warto przypomnieć, iż Niemcy nie posiadają terminala LNG. Świetnie gaz z łupków może się wpisywać w dekarbonizacje gospodarki Polskiej, która jest koniecznością, lecz nie może to być gaz z Rosji. 

Istotna różnica między Unia Europejską, a Stanami Zjednoczonymi to kwestie ochrony środowiska oraz własności ziemi. W Polsce w dużym stopniu opór społeczny przeciwko tej formie pozyskania energii wynika z braku praw własności do tego, co się znajduje w ziemi. Powoduje to do sytuacji w której ryzyko środowiskowe jest brane na barki mieszkańców i samorządu lokalnego, jednocześnie dochody płyną przede wszystkim do budżetu państwa. W tym kontekście polityka komunikacyjna stosowana przez przedsiębiorstwa nie dotykała istoty, powodując brak zrozumienia na poziomie lokalnym istotności zagadnienia dla ogółu społeczeństwa.  

Czy gaz łupkowy może mieć realnie miejsce w zapewnieniu Polsce bezpieczeństwa energetycznego? Czy na obecnym etapie poszukiwań można to już realnie określić?

Na tym etapie możemy mówić o pewnych możliwościach, które powinny być wykorzystane,  jeśli będą. Problemem są bardzo rozbieżne szacunki dotyczące wielkości nie można więc stwierdzić ile mamy gazu w łupkach i jakie będą koszty jego wydobycia, a co za tym idzie nie można określić wpływu gazu z łupków na bezpieczeństwo energetyczne. 

Przedstawione dane EIA dotyczące ilości gazu łupkowego w Polsce na poziomie 5,3 bln m sześc. trzeba uznać za bardzo optymistyczne. Wcześniejsze badania prowadzone w 2009 roku przez Wood Mackenzie wskazywały na zasoby 1,4 bln m sześc. z kolei te przedstawione przez Advanced Research Institute  na 3,0 bln m sześc.., a Rystad Energy oceniała ilość gazu łupkowego w Polsce na 1,0 bln m sześc.. Najbardziej wiarygodne dane dostarcza nam Państwowy Instytut Geologiczny (PIG) w raporcie „Oceny zasobów wydobywalnych gazu ziemnego i ropy naftowej w formacjach łupkowych dolnego paleozoiku w Polsce”, szacuje maksymalnie 1,92 bln m sześc. gazu, a najbardziej prawdopodobna ilość gazu do wydobycia to od 346 do 768 mld m sześc. Przy obecnym rocznym popycie na gaz ziemny w Polsce (ok. 14,5 mld m sześc.), to sporo. W tym roku PIG ma przedstawić bardziej szczegółowy raport. Reasumując - tego nie wiemy. 

Czy gaz łupkowy nie jest fenomenem przejściowym lub złudną szansą poprawy naszego zaopatrzenia w energię?

W Polsce mamy tendencję do wyolbrzymiana szans lub zagrożeń. W tym wypadku jest podobnie. Gaz łupkowy potrzebuje jasnych regulacji i czasu, aby stwierdzić, czy jego wydobywanie jest ekonomicznie zasadne. Po diagnozie ilości tych zasobów należałoby zastanowić się w jakich ilościach ten gaz wydobywać, a więc  jakie miejsce powinien on zająć w bilansie energetycznym. Czy i w jakich ilościach powinien on być eksportowany do innych krajów ? Na razie potrzebujemy czasu, który został zmarnowany wtedy, gdy ceny surowców energetycznych były wysokie i przedsiębiorstwa poszukiwały nowych zasobów, nawet tych trudnych i drogich w wydobyciu. Wtedy był czas, aby poszukiwać gazu z zaangażowaniem kapitału zagranicznego, a nie przede wszystkim firm z udziałem Skarbu Państwa. Obecna sytuacja, kiedy firmy zagraniczne wycofują się z projektów wydobywania gazu z łupków jest bardzo nie korzystna ponieważ ryzyko tej działalności, która jest kapitałochłonna i obarczona dużym ryzykiem została przerzucona na barki właśnie tych firm. Udział Skarbu Państwa w firmach poszukujących gazu z  łupków oznacza, iż ryzyko tych inwestycji będą ponosić wszyscy obywatele. W obecnej sytuacji nie ma jednak innego wyjścia.      

Czy medialny boom w kontekście gazu łupkowego (i przy okazji zapatrzenie na sukcesy w USA) nie odwraca uwagi polskich koncernów od rezerw konwencjonalnych surowców w Polsce?

Różnica między węglem, a gazem z łupków jest zasadnicza - z perspektywy pakietu klimatyczno-energetycznego przyjętego przez Polskę i inne kraje Unii Europejskiej. Koszty utrzymywania bilansu energetycznego opartego na dotowanym węglu lub tym pochodzącym z importu z Rosji w obecnych uwarunkowaniach są bardzo wysokie, a zastosowanie CCS jeszcze te koszty podniesie. Gaz z łupków jeśli byłby tani - stanowi alternatywę dla tego rozwiązania. 

Skala rynku amerykańskiego jest i będzie zdecydowanie inna niż rynku polskiego, również rola przemysłu wydobywczego w Stanach Zjednoczonych jest znacznie większa, z tego powodu pozytywne efekty będą miały niewątpliwie mniejszą skalę. W 2010 roku dzięki inwestycjom w ten sektor w Stanach Zjednoczonych utworzono 600 tysięcy nowych miejsc pracy,  do 2015 roku liczba ta ma wzrosnąć do ok. 870 tys., a w 2035 roku do 1,6 mln. Ceny gazu na rynku USA utrzymują się na poziomie ok. 90 USD za tysiąc metrów sześciennych wobec ok. 450 USD w Europie. Opierając się na przykładzie amerykańskim można stwierdzić, iż dzięki wydobyciu gazu łupkowego nastąpi uruchomienie pozytywnych zjawisk w gospodarce, mianowicie zwiększenie popytu dzięki oszczędnościom na cenach gazu oraz zwiększenie ilości miejsc prac będąc jednocześnie znacznie mniej emisyjnym niż węgiel. Proszę zauważyć, iż logika działań USA w zakresie międzynarodowych regulacji w zakresie ochrony klimatu wskazuje na poszukiwania technologii, które umożliwiłyby ograniczenie emisji. Obecnie są one gotowe do ograniczenia emisji CO2, czego dały wyraz we wspólnej deklaracji Prezydentów USA i Chin z 12 listopada 2014 r.  W przeciwieństwie do Polski, w której neguje się naukowo udowodnione antropogeniczność zmian klimatu w USA znaleziono nie tylko technologie tzn. gaz z łupków, który umożliwia budowę gospodarki niskoemisyjnej, ale również są liderem pod względem tych technologii na świecie.  Z kolei w Polsce mamy brak konsensusu politycznego dotyczącego bezpieczeństwa energetycznego oraz brak myślenia strategicznego, co powoduje problemy w relacjach na styku państwo - biznes. Z tego powodu firmy nie mają stabilnego otoczenia politycznego i prawnego, a w sektorze energetycznym planowanie powinno być 30 letnie. Ten stan ma dramatyczny wpływ na kwestie gazu z łupków. 

W jaki sposób fenomen gazu łupkowego realnie może "uniezależnić Polskę od Rosji" - czy ten medialny wytrych jest w ogóle zasadny?

Wydobycie gazu łupkowego w Polsce to ogromna szansa z której trzeba skorzystać, choć zawsze lepiej pamiętać, iż jest to tylko pewna możliwość obarczona wieloma zmiennymi zarówno wewnętrznymi jak również zewnętrznymi, które mogą wpływać na opłacalność realizacji projektu. Popadanie w zachwyt nad możliwością uczynienia z Polski drugiego Kuwejtu, czy Arabii Saudyjskiej są zdecydowanie przed wczesne. Również z tej perspektywy umieszczanie gazu łupkowego jako istotnego sposobu rozwiązania kwestii energetycznych w Polsce jest na dzień dzisiejszy zbyt ryzykowne. Fakt ten skłania do poszukiwania sposobów „uniezależnienia Polski od Rosji, a lepiej szerzej całej Unii Europejskiej  pragmatycznie i możliwie szeroko, czyli np. bez uprzedzeń co do energetyki odnawialnej, czy gazu z łupków.  Umiejętne elastyczne, szybkie i pragmatyczne reagowanie na zachodzące zmiany technologiczne na świecie stanowić będzie o naszym sukcesie lub porażce w przyszłości. Sukces będzie oznaczał nie tylko zwiększenie poziomu bezpieczeństwa energetycznego, ale również ekonomicznego.   Jednak potrzebujemy większej dynamiki, determinacji i odpowiedzialności w działaniu. Może jestem nie cierpliwy, ale odczuwam, iż nie nadążamy w sensie koncepcji i działań za dynamicznie zmieniającymi się uwarunkowaniami politycznymi i ekonomicznymi, a w szczególności istotnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa ze strony Rosji.  Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem zawartym w raporcie Międzynarodowej Agencji Energii z 2011 roku, iż gaz łupkowy może zmienić obraz rynku energii nie tylko w Polsce, ale również w całej Europie. Dzisiaj jest to jedynie pewna  możliwość. 

Czy innego rodzaju technologie (Podziemne zgazowanie węgla na przykład) mogłyby być łatwiejszym i bardziej opłacalnym sposobem poprawy bezpieczeństwa energetycznego Polski i jej samowystarczalności?

To bardziej pytanie dla inżynierów, każda technologia, która może powodować wyprodukowanie energii, która będzie przyjazna dla środowiska i człowieka powinna być brana pod uwagę. W Polsce jednak co zaskakujące nowe technologie wywołują opór. Uważam, iż nawet jeśli zastosowanie takiej technologii dawałoby trochę droższy gaz to można rozważyć takie działania w imię interesów bezpieczeństwa Polski. Za bezpieczeństwo trzeba płacić. W kwestii zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego poprzez samowystarczalność, to jeszcze poczekajmy na to jaki kształt przyjmie Unia Energetyczna, a to okaże się najprawdopodobniej w marcu. Wspólne zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego państwom Unii Europejskiej, a może szerzej członkom Unii Energetycznej byłoby najtańszym i najbardziej efektywnym sposobem działania. Oznacza to konieczność wpisania do Unii Energetycznej między innymi automatycznych mechanizmów działania, które konsumowałyby w jakieś części ideę Paktu Muszkieterów, czy Unii Energetycznej Donalda Tuska ,której elementem były wspólne zakupy gazu. Jeśli takie porozumienie będzie zawierało tylko tzn miękkie regulacje, to musimy działać na własną rękę.

Dr Krzysztof M. Księżopolski – Szef Programu „Bezpieczeństwo energetyczne i polityka klimatyczna” OAP UW (bepk.oapuw.pl), autor książek „Ekonomiczne zagrożenia bezpieczeństwa państw” (2004), „Bezpieczeństwo ekonomiczne” (2011), redaktor naukowy publikacji „Bezpieczeństwo ekonomiczne w perspektywie politologicznej” (2012) i „Odnawialne źródła energii w Polsce. Wybrane problemy bezpieczeństwa, polityki i administracji” (2013), współautor podręcznika „Ekonomika bezpieczeństwa państwa w zarysie” (2014), autor wielu artykułów poświęconych zagadnieniu bezpieczeństwa i klimatu.    

Niektóre obrazy czy zdjęcia znajdujące się na tej stronie są własnością 123RF Limited, ich współpracowników lub licencjonowanych partnerów i zostały udostępnione za ich zgodą.
Te obrazy czy zdjęcia nie mogą być kopiowane lub pobierane bez zgody 123RF Limited.

Dokument bez tytułu