Zmieniamy nie tylko logo. Flogas Polska z nową marką i szerszymi ambicjami

Po 16 latach obecności na polskim rynku AmeriGas Polska zmienia nazwę na Flogas Polska. To efekt integracji z międzynarodową grupą energetyczną DCC Energy, która otwiera nowy rozdział w historii firmy. Co ta zmiana oznacza dla klientów i partnerów biznesowych? Jakie możliwości daje przynależność do międzynarodowej grupy i jakie są plany firmy na polskim rynku? Na te pytania w rozmowie z e-petrol.pl odpowiada Konrad Malec, Dyrektor Generalny Flogas Polska Sp. z o.o.

e-petrol.pl: Dlaczego po przejściu do grupy DCC Energy zdecydowali się Państwo na zmianę rozpoznawalnej marki AmeriGas na Flogas i co to oznacza dla pozycji firmy w Polsce?

Konrad Malec: Od samego początku wiedzieliśmy, że będziemy musieli zmienić nazwę. Marka AmeriGas należy do amerykańskiej grupy UGI i jest bardzo silna w Stanach Zjednoczonych. W Europie funkcjonowała na podstawie licencji. Będąc już poza strukturami UGI, nie mogliśmy utrzymać tej nazwy i konieczna była nowa marka. W ramach transakcji wynegocjowaliśmy okres przejściowy, w trakcie którego mieliśmy zmienić nazwę i przeprowadzić rebranding wszystkich nośników, na których do tej pory widniała nazwa AmeriGas. Zależało nam, aby przeprowadzić ten proces jak najszybciej i wprowadzić nową markę.

Wybraliśmy Flogas, jedną z najsilniejszych marek w Grupie DCC Energy. Co istotne, Grupa pozostawiła ten wybór nam i decyzję podjęli pracownicy. To pokazuje, że Grupa stawia na lokalny zespół i jego wiedzę o rynku.

Z punktu widzenia klienta skala zmian jest niewielka. Bardzo nam zależało, żeby klienci nie odczuli negatywnie tego procesu. Zespół pozostaje ten sam, podobnie jak umowy z klientami, procesy i procedury. Zmienia się natomiast to, i klienci już powoli to zauważają, że stoi za nami duża grupa, która stawia na bezpieczeństwo, na klienta i na pracowników. Mamy nadzieję, że klienci widzą poprawę jakości i będą ją dostrzegać przez cały okres zmian, który nie zakończy się z dnia na dzień. Chcemy, żeby klienci odczuli tę zmianę przede wszystkim w jakości obsługi, a nie tylko w nowym logo.

W ilu krajach poza Polską Flogas funkcjonuje jako marka?

Flogas jest obecny w Irlandii, w Wielkiej Brytanii oraz Skandynawii. To są jedne z głównych rynków grupy DCC Energy. Teraz dołącza do nich Flogas w Polsce.

Czy na tych rynkach Flogas funkcjonuje wyłącznie jako spółka z branży LPG?

Nie tylko. DCC Energy ma w swoim portfelu wiele różnych produktów i to jest różnica między naszym poprzednim a obecnym właścicielem w Europie. DCC Energy obsługuje klienta kompleksowo, dostarczając produkty i usługi energetyczne: od LPG i innych paliw, przez elektryczność, fotowoltaikę i pompy ciepła, po usługi serwisowe i rozwiązania dla firm. Tak naprawdę już dziś pod marką Flogas w Irlandii czy Wielkiej Brytanii sprzedawanych jest wiele z tych produktów i usług, więc nie jest to marka kojarzona wyłącznie z gazem. Flogas to silna marka, kojarzona z energią i bezpiecznym podejściem do obsługi klienta.

Jak zamierzają Państwo przeprowadzić logistycznie zaplanowany na najbliższe miesiące rebranding zbiorników, aby proces ten był dla klientów całkowicie bezproblemowy?

Od samego początku wiedzieliśmy, że to nie może się zadziać z dnia na dzień. Zależy nam, żeby dla klienta proces był jak najmniej odczuwalny. Mamy tysiące klientów, zarówno w segmencie zbiornikowym, jak i butlowym. Ten proces możemy podzielić na dwie części. Z jednej strony mamy zbiorniki. W tym przypadku dokładnie wiemy, gdzie jest klient, jakie to są zbiorniki i ile ich jest. Możemy więc zaplanować wizytę. Nie wiąże się to z żadnym kosztem dla klienta. Jedyną uciążliwością może być to, że klient musi być w domu i wpuścić nas na swoje podwórko czy teren firmy. Dla nas natomiast jest to okazja, żeby się z nim spotkać. Część rebrandingu robimy przy okazji wizyt serwisowych, ale większość to osobne wizyty, zaplanowane specjalnie w tym celu. To świadoma inwestycja, którą w całości ponosimy po naszej stronie. Mamy nadzieję, że te wizyty przyniosą pozytywny efekt, bo poza samą zmianą marki na zbiorniku są również okazją, żeby sprawdzić zbiornik, jego stan i parametry, a także zaprezentować naszą nową markę w terenie, w rozmowie z klientem.

Ze względu na zbliżającą się zimę ten etap potrwa kilka miesięcy. Pogoda może zaskoczyć i niektóre prace przy zbiornikach mogą być trudne do wykonania. W związku z tym zakładamy, że zakończymy go wiosną lub latem przyszłego roku. 

Czy podobne plany rebrandingowe dotyczą segmentu butli?

Jeśli chodzi o butle, temat jest bardziej złożony. W Polsce butle pomalowane w barwy danej marki wykorzystywane są przez wiele firm. Butla w kolorach i z nazwą Flogas trafia na rynek, a zgodnie z orzecznictwem znak zamieszczony na butli nie podlega ochronie. Każdy może dziś tę butlę napełnić. Jedynym wymogiem jest to, że firma, która ją napełniła, musi to odpowiednio oznaczyć. Mimo że na butli widnieje nazwa, np. AmeriGas czy Flogas, specjalna folia lub naklejka wskazuje, że została ona napełniona w punkcie innej firmy. Proces rebrandingu potrwa kilka lat, ponieważ po rynku krążą tysiące butli i nie wiemy, kiedy do nas trafią. Te, które do nas wrócą z nazwą AmeriGas, będą sukcesywnie malowane w barwy Flogas. Butle Flogas będą więc pojawiać się na rynku stopniowo, w miarę jak będą wracać do naszych rozlewni i przechodzić wymagane legalizacje oraz remonty. To naturalny obrót majątku, który dotychczas funkcjonował pod marką AmeriGas, a teraz będzie funkcjonował pod marką Flogas.

Przy okazji butli trzeba poruszyć jeszcze jeden temat. Butla to nie tylko opakowanie. To urządzenie ciśnieniowe, które trzeba regularnie badać, legalizować, naprawiać i odnawiać. W Polsce nie ma uregulowań dotyczących własności opakowania, jakim jest butla, ani ochrony znaku towarowego na butli. Natomiast w wielu krajach europejskich własność butli i marki jest respektowana. Butle są w Polsce legalizowane i odnawiane przez kilka firm, które ponoszą bardzo duże nakłady, a pozostała część rynku korzysta z tego majątku. Niestety niektóre podmioty nie respektują przy tym przepisów i napełniają oraz dystrybuują butle bez wymaganej legalizacji. Uważamy, że nie jest to dobra sytuacja. Zaburza to konkurencję między firmami, ale w dużej mierze wpływa też na bezpieczeństwo, jakość i na to, jak klient postrzega dziś butle. Uważamy, że jako branża powinniśmy zastanowić się nad uregulowaniem i przestrzeganiem przynajmniej kwestii legalizacji, a najlepiej również ochrony znaku towarowego zamieszczonego na butli. Jako Flogas na pewno będziemy o tym rozmawiać zarówno z organizacjami branżowymi, jak i z poszczególnymi partnerami, czyli innymi dystrybutorami LPG w Polsce.

Ostatecznie liczy się bezpieczeństwo. Wiemy, że brak bezpiecznego produktu może sprawić, że klient się od niego odwróci, a na pewno nikt nie chce tego w Polsce. Chcemy, żeby butla z gazem nadal funkcjonowała na rynku, a do tego musi być bezpieczna dla klienta. To musi być rozwiązanie konkurencyjne. Takie, które pozwoli oferować dobrą cenę nie tylko małym firmom, ale także większym dostawcom, którzy do tej pory ponosili wysokie koszty legalizacji i remontów butli.

Jakie nowe możliwości biznesowe, technologiczne lub kapitałowe zyskuje polski oddział dzięki wejściu w struktury międzynarodowego giganta DCC Energy?

To zmiana strategiczna. Jak wspomniałem, do tej pory działaliśmy w grupie UGI, która w Europie była przede wszystkim firmą LPG. DCC Energy działa zupełnie inaczej. DCC to dostawca energii z wieloma produktami: LPG, paliwa, elektryczność, pompy ciepła, fotowoltaika. W innych krajach, w których DCC Energy funkcjonuje, grupa dostarcza klientowi szeroki wachlarz produktów i usług jako jeden partner. Dzięki temu klient nie musi szukać na rynku różnych rozwiązań, a DCC Energy może zaopiekować się nim kompleksowo. 

Z punktu widzenia polskiego rynku przejście z UGI do DCC Energy oznacza zmiany w trzech obszarach. Pierwszy to oferta: nasze produkty i usługi z czasem na pewno będą się zmieniać. Drugi to bezpieczeństwo kapitałowe. Mówimy tu o kapitale potrzebnym do utrzymania dzisiejszej działalności i najlepszej obsługi klienta, czyli utrzymania rozlewni, terminali, butli i zbiorników, ale także o kapitale, który pozwoli na akwizycje. DCC mocno stawia na rozwój organiczny, ale nie jest tajemnicą, że w innych krajach Europy DCC Energy jest także konsolidatorem rynku. Trzeci obszar to siła zakupowa dużej grupy. Jako jej część mamy wsparcie Grupy przy różnego rodzaju zakupach, zarówno produktów, jak i usług. To daje nam naprawdę duże możliwości.

Oczywiście w centrum tego wszystkiego jest klient. Chcemy wyjść z ofertą dobrze do niego dopasowaną, taką, którą nasi pracownicy będą w stanie dobrze zaproponować. Będziemy to robić bezpiecznie, odpowiedzialnie i we własnym tempie.

Jak Flogas ocenia obecne bezpieczeństwo łańcucha dostaw gazu płynnego na polskim rynku w obliczu zmieniających się kierunków importu i wyzwań geopolitycznych? Jesteście członkiem silnej grupy DCC Energy. Jakie to daje możliwości zakupowe?

Rynek jest obecnie bardzo dynamiczny. Widzimy to już od kilku dobrych lat, od kiedy rozpoczęła się wojna w Ukrainie. Z konsekwencjami tej sytuacji branża poradziła sobie świetnie. Po 2022 roku polski rynek LPG, wcześniej mocno zależny od kierunku wschodniego, musiał w krótkim czasie przebudować łańcuch dostaw. My, jeszcze jako AmeriGas, byliśmy wśród pierwszych firm, które zrezygnowały z produktu z Rosji zaraz po wybuchu wojny. Mimo tak dużych turbulencji konsumpcja LPG w Polsce utrzymuje się generalnie na tym samym poziomie. Dzisiaj produkt trafia do Polski głównie przez terminale morskie albo dociera koleją z zachodniej części Europy. Można śmiało powiedzieć, że polski rynek LPG jest odporny. Zmieniły się kierunki dostaw, ale dostępność produktu i popyt pozostały stabilne, więc rynek pomyślnie przeszedł ten test.

Oczywiście zawirowania spowodowane obecnym konfliktem na Bliskim Wschodzie również odbijają się na nas lokalnie. W początkowej fazie, czyli wiosną i latem, nie było to tak bardzo widoczne, bo to okres niższej konsumpcji, a produktu było na rynku sporo, więc nie było dużych problemów. Dzisiaj wchodzimy w okres zwiększonego zużycia, związany z suszeniem zbóż i początkiem sezonu grzewczego. Krótkoterminowo w niektórych miejscach produktu może brakować, dlatego bycie częścią dużej Grupy, która dywersyfikuje dostawy od różnych dostawców, na pewno ułatwia działanie. Firmy bez takiego zaplecza logistycznego mogą mieć przejściowe problemy, natomiast w dłuższej perspektywie ich nie zakładamy.

Patrząc na rok 2027, na rynku nie powinno być większych problemów. Otwierają się nowe źródła produkcji i przetwarzania LPG, niekoniecznie w Europie, ale choćby w Ameryce Północnej czy Południowej, więc produkt będzie płynął do Europy bez zakłóceń.

Czy w obecnej sytuacji Flogas planuje na większą skalę być samodzielnym importerem, czy będzie jednak polegać na współpracy z innymi firmami importującymi gaz do Polski?

Nie zamykamy sobie żadnej drogi. Stawiamy na niezależność, choć oczywiście współpracujemy też z innymi partnerami biznesowymi w Polsce. Sławków jest ważnym terminalem dla nas, ale myślę, że także dla całego rynku, bo przeładowuje się tam nie tylko nasz gaz, lecz również gaz naszych partnerów biznesowych. Trzy terminale w okolicach Sławkowa, nasz i konkurencji, to tak naprawdę jedno z kluczowych miejsc przeładunkowych LPG w Polsce. Chcemy, aby tak pozostało. 

Mamy też kilka innych strategicznych lokalizacji, na przykład Przytoczną w zachodniej Polsce, niedaleko granicy z Niemcami. Naszym zdaniem może ona odegrać ważną rolę w łańcuchu dostaw. W ostatnim czasie zbudowaliśmy własne kompetencje importowe w Polsce, a przy zakupach produktu korzystamy też z doświadczenia i skali Grupy DCC Energy. Nie opieramy się jednak wyłącznie na imporcie. Część produktu bezpieczniej jest kupować na miejscu, dlatego współpracujemy również z partnerami w kraju.

Z jakimi głównymi wyzwaniami podażowymi i kosztowymi mierzy się obecnie branża LPG w Polsce, szczególnie w obszarze cen surowca oraz segmentu butlowego?

Z jednej strony jest to cena surowca. Choć w Polsce produktu nie brakuje, jego koszt jest mocno zależny od tego, co dzieje się globalnie. LPG jest produktem globalnym, notowanym na różnych indeksach, dlatego to, co dzieje się na rynku ropy czy paliw, automatycznie odbija się na rynku LPG. Do tego dochodzą oczywiście kursy walut. Gdy dolar umacnia się wobec złotego, cena automatycznie w jakimś stopniu odzwierciedla tę relację. 

Wyzwaniem dla polskiego rynku było na pewno przestawienie zaopatrzenia ze wschodu na zachód, w czym bardzo dużą rolę odgrywa dziś logistyka. Mówimy tu zarówno o dostawach koleją, jak i o dużym natężeniu dostaw przez terminale morskie. Łańcuch logistyczny jest dłuższy i bardziej kosztowny, co odbija się na cenie końcowej. Warto przy tym wspomnieć o konkurencyjności LPG, bo globalnie w górę poszły ceny nie tylko gazu płynnego, ale wszystkich innych źródeł energii. Jeśli weźmiemy pod uwagę dzisiejszy całkowity koszt LPG dla użytkownika, jest on bardzo konkurencyjny w stosunku do innych źródeł energii poza siecią. Dotyczy to oleju opałowego, a w wielu przypadkach także pomp ciepła, zwłaszcza gdy uwzględnimy koszt inwestycji i modernizacji budynku. Wiadomo, że trudno nam konkurować z węglem, ale nasz kraj od węgla odchodzi. Choć węgiel jest wciąż stosunkowo tani, jest problematyczny i przez to często niechciany. Konkurencyjność cenowa w porównaniu z innymi nośnikami energii przemawia dziś na korzyść LPG.

Wyzwaniem na rynku polskim jest segment butli. Jego struktura się zmienia. Ludzie stają się coraz bardziej zamożni i coraz bardziej cenią wygodę, więc sprzedaż butli do gotowania powoli spada, na pewno szybciej niż cały rynek. Przeprowadzając remonty, ludzie rezygnują z produktu, który jest nieco kłopotliwy. W końcu butlę trzeba wymienić, gdzieś podjechać albo po kogoś zadzwonić. Klienci stopniowo zastępują butle płytami indukcyjnymi czy elektrycznymi. Elektryfikacja kraju, która jest priorytetem w walce z zanieczyszczeniami, sprawia, że klienci siłą rzeczy odchodzą od gazu na rzecz medium bardziej dostępnego i łatwiejszego w użyciu. Istotnym zagadnieniem jest też wspomniane już uregulowanie rynku butli w zakresie legalizacji i napraw. Jeśli firmy, które dziś ponoszą te koszty, przestaną to robić, sprawnych i zalegalizowanych butli będzie na rynku coraz mniej, a to sprawi, że klienci jeszcze bardziej odwrócą się od tego produktu. Jednocześnie rośnie wykorzystanie butli w zastosowaniach profesjonalnych i rekreacyjnych, więc mówimy raczej o zmianie struktury tego segmentu niż o jego schyłku.

Czy można coś powiedzieć w kontekście ewentualnego wejścia spółki na rynek autogazu, czy to zbyt wcześnie?

Mamy pewne aspiracje. W czasach AmeriGas byliśmy jednym z głównych graczy na rynku autogazu. Obsługiwaliśmy największe podmioty, główne sieci autogazowe i paliwowe. Decyzje strategiczne poprzedniego właściciela, w którego strukturach ten segment nie funkcjonował w innych krajach, sprawiły, że całkowicie się z niego wycofaliśmy. Teraz chcemy sprawdzić, czy jesteśmy w stanie ponownie zaistnieć na tym polu. Przed nami okres ofertowania i podpisywania kontraktów na przyszły rok kalendarzowy i jako Flogas Polska na pewno chętnie weźmiemy w nim udział.

Jaką rolę odgrywa dziś LPG jako paliwo pomostowe w unijnej transformacji energetycznej? Czy jest wystarczająco docenione? Jaka może być przyszła rola bioLPG?

Popatrzmy, jak funkcjonuje rynek LPG i co już dziś daje gaz płynny. Daje on tak naprawdę czystszą energię w porównaniu z tradycyjną energią opartą na węglu, która emituje bardzo dużo CO2. Wiadomo, że trwa proces elektryfikacji i przyłączania do sieci gazowej, natomiast cały czas mamy bardzo dużą grupę odbiorców, głównie na wsi, którzy nie mają dostępu do gazu sieciowego. Na wsi z sieci gazowej korzysta mniej niż jedna trzecia mieszkańców, więc musi istnieć jakaś alternatywa. Taką alternatywą są źródła poza siecią: olej opałowy, pellet, LPG. Popatrzmy, gdzie tutaj jest konkurencyjność.

LPG już dziś pomaga w walce o czyste powietrze, i to nie za 10 lat, ale teraz. Już dziś realnie obniżamy emisję pyłów i CO2 tam, gdzie gaz ziemny nie dociera, a ogrzewanie elektryczne jest drogie lub wymaga dużych inwestycji. Wartością LPG jest także niezależność. Kwestię bezpieczeństwa energetycznego klienci podnoszą coraz częściej. Nie chcę tu oczywiście nikogo straszyć, ale uzależnienie od sieci, czy to elektrycznej, czy gazowej, niesie pewne oczywiste ryzyko. Sieć może zostać wyłączona i przez jakiś czas energii może nie być. Rozwiązaniem jest uniezależnienie się od niej i postawienie na źródło poza siecią, jakim jest LPG. Mając kontrolowany zapas energii, użytkownik jest niezależny od tego, co dzieje się w sieci. Może nieprzerwanie prowadzić działalność i dostarczać produkty swoim klientom. Taka niezależność jest bardzo ważna.

Jeśli chodzi o bio-LPG, dziś jest to produkt drogi. Jego podaż jest niewystarczająca, a rozwiązań na rynku nie ma zbyt wiele, więc branża cały czas szuka sposobów, by ten produkt mógł się upowszechnić. Brakuje natomiast stymulacji popytu. Musimy pamiętać, że bio-LPG to chemicznie ten sam produkt, więc klient nie musi nic inwestować w instalację. Dlatego stymulowanie popytu przez regulacje prawne, czy to Unii Europejskiej, czy poszczególnych państw, sprawi, że popyt na bio-LPG będzie rósł. Rosnący popyt wymusi z kolei większą podaż, rozwiązania będą powstawały szybciej i finalnie cena tego produktu spadnie. To nie jest ślepy zaułek. Dzisiejsze wykorzystanie gazu płynnego, będącego paliwem kopalnym, to droga do tego, by za jakiś czas klient korzystał z bio-LPG pochodzącego ze źródeł odnawialnych.

Bardzo dziękuję za rozmowę.
Energia, która napędza kontynent.
Wiadomości e-petrol.pl

Subskrybuj codzienne informacje z rynku paliw

Zapisz się
Oferta franczyzowa Shell
Najnowszy numer Kwartalnika
Nr 3(44)-07-09 2026 r.

Nr 3(44)-07-09 2026 r.

Co jeszcze w najnowszym wydaniu magazynu:

  • Rynek paliw okiem regulatora - rozmowa z URE
  • Projekt podwyżki opłat koncesyjnych
  • 9 zł za litr diesla - i co dalej?
Pobierz bezpłatnie